Kategorie: Wszystkie | Geo | Poem | Psycho | Story
RSS
poniedziałek, 05 lutego 2007
GAZECIARSTWO MANIAKALNE, czyli NEWSPAPER-HOLICS



Ja, Ty, On, Ona, Oni. Wszyscy czytamy jakieś gazety.
Hybre czyta dużo, często i od dawna.



Nie potrafię wyobrazić sobie dnia bez jakiegokolwiek czasopisma. Choćby przed snem. Zawsze musi być tekst, którego jeszcze nie przeczytałem.
Taki stan rzeczy nie trwa zresztą od niedawna. Zawsze, odkąd pamiętam, miałem i czytałem jakieś czasopisma.


Początkowo służyły jako czysta, dziecięca rozrywka. Później, przekształcać zaczęły się w źródła wiedzy, tak naukowej, jak i komputerowej. Długo kupywałem czasopisma o grach komputerowych, aby w końcu dojść do czasów dzisiejszych, czyli tzw. tygodników opinii.



Piękne czasy młodości absolutnej. Życie bez problemów. Świat widziany w różowych okularach. Wtedy właśnie moja rodzicielka zaczęła kupować mi "Kaczora Donalda". Rozkochałem się w tym komiksie na dobre. Świetne, jak na takiego sryla którym byłem, obrazkowe historie, robiły spore wrażenie. Magiczny świat Walta Disneya wciągnął cholernie mocno. "Donalda" kupywałem dzięki koledze, najlepszemu przez wiele długich długich lat, który czytał je wcześniej.


WIEM, ŻE NIC NIE WIEM?


Dzięki niemu także, czytać zacząłem i drugie czasopismo w swoim, krótkim jeszcze, życiu. Po tym, gdy komiksy czytało się coraz szybciej, a co za tym idzie, przyjemność trwała krócej, wziąłem do rąk drugą gazetę.
Tym razem nie była to jednak typowa dziecinada. "Encyklopedia Wiedzy WIEM" sprawiła bowiem, iż do dzisiaj jestem człowiekiem interesującym się nauką. Dzięki tej lekturze ukształtowała się we mnie dociekliwość, ciekawość świata, chęć pisania i inne przydatne drobnostki.



Czas "Wiem" dobiegł jednak końca. Seria skończyła się na dwóch tomach (segregatorach). Dziś to pismo już niestety nie istnieje. W wieku około 13 lat, razem z wspomnianym wcześniej kumplem, interesować zacząłem się komputerami. W wyniku czytania "Komputer Świata", ciśnienie, w sprawie kupna tego przecudnego urzadzenia, zaczęło narastać. W końcu rodzice nie wytrzymali. Dość mieli mojej ciągłej gatki o korzyściach, jakie dawał komputer. Wygrałem.



Tym sposobem Hybre zdobył komputer. Całkiem niezły, jak na tamte czasy. A o samych kompach, podzespołach czy programach, wiedziałem wtedy wszystko. Dziś już tak nie jest, ale jeszcze do tego dojdziemy. Posiadając peceta, musiałem oczywiście grać. Stąd też wziął się "Click!". Było też niezapomniane "CD Action", dobre, aczkolwiek drogie czasopismo.


LATKA MIJAŁY, HYBRE SIE ZESTARZAŁ


Fascynacja kompami musiała się jednak kiedyś skończyć. Nastąpiło to, mniej więcej, dwa lata temu. Wtedy też, z ciekawości, kupiłem "Wprost". Pierwsze wrażenie było zabójcze. Cudna gazeta. Z doswiadczenia jednak wiem, że pierwsze wrażenie nie trwa wiecznie, tak wiec później o "Wproście" na dłuższy czas zapomniałem.



Pojawiły się dzienniki. Najpierw "Gazeta Wyborcza", później "Dziennik". Właścicielem tej drugiej gazety jest Axel Springer. Wydaje on również dwa inne, świetnie znane tytuły: "Fakt", którego nienawidzę, za wciskanie kitu do głów około pół miliona obywatelom, i "Newsweek Polska" - naprawdę dobry tygodnik opinii, który czytałem kilka długich miesiecy. Jako wydawnictwo Axel Springera, zawsze miał świetne okładki, a zawartośc była cholernie ciekawa i dobra.


...rok numer 2007 naszej ery...


Do czasu. Niusłikowa jakość wyraźnie spadła. Ostatnio, czytam "Politykę". Świetni publicyści, tematy, wbrew pozorom, nie tylko o polskiej polityce i naprawdę dobre teksty, tworzą razem bardzo porzadną całość. Czytam, pożeram, delektuje się.





A jakie gazety Wy czytacie?
Jakie uwiebiacie?
Jakich nienawidzicie?
Co czytaliście w przeszłości?
Czy wszystkie kobiety czytają wyłącznie poradniki o modzie, a faceci - motoryzację?
Potwierdźcie, lub zburzcie ten mit.




czwartek, 01 lutego 2007
ALLE, ALLE SERIAL !!!



W sieci panuje ożywiona dyskusja na temat, emitowanego właśnie przez Polsat, serialu "Prison Break".
Cała ta wrzawa na temat tego, wbrew oczekiwaniom, co najwyżej niezłego kina, powoduje, iż przypominają mi się o wiele lepsze tytuły warte uwagi.



Pisać wolę o serialu naprawdę kultowym. Nie wypromowanym przez masę reklam, w najchętniej oglądanych telewizjach czy innych spotowypluwaczach. Jego głównym atutem nie była armia specjalistów od marketingu, pragnących wmówić każdemu o wyjątkowości tegoż właśnie "dzieła". Jego głównym atutem była jakość.

Czapki z głów, oto przed państwem...


'Allo 'Allo!


Jedyny serial, prócz serii Monty Pythona, w którym śmiałem się prawie po każdym dialogu. Wystarczyło zdanie, aby wszyscy reagowali w jedyny możliwy sposób. Już na sam widok Herr Flicka usta krzywiły się ze śmiechu. Gdy dodamy do tego całą resztę cholernie charakterystycznych bohaterów tego serialu, wychodzi nam mieszanka rozrywkowo-wybuchowa.



Już tak mam, że taki rodzaj humoru odpowiada mi najbardziej. Nie jest to rozśmieszanie na siłę, typowe dla współczesnych komedii. Wolę absurd, a jego symbolem jest Latający Cyrk Monty Pythona. Wracając jednak do 'Allo 'Allo!, groteska i stereotypy narodowościowe niepodzielnie tu rządzą. I to wcale nie jest wada.


"oooOOooo René!!"




Główny bohater René Artois, jako Francuz, jest oczywiście najlepszym kochankiem. Też chciałbym aby, z takim -cholernie przeciętnym- wyglądem, kobiety lgnęły do mnie jak magnes :). Posiada mnóstwo fanek. Właściwie każda kobieta która go spotka, nie może mu się oprzeć. Niestety, ma też innego wielbiciela- faceta.


-RENE!! DLACZEGO TRZYMASZ W OBIĘCIACH TĘ DZIEWCZYNE??
- TY GŁUPIA KOBIETO!! NIE WIDZISZ ŻE TA DZIEWCZYNA JEST W SZOKU...


Porucznik Gruber, jako Niemiec, to oczywiście homoseksualista. Jego nieudane próby podrywu René, to kolejna mocna strona serialu.


- Znasz, Rene, to powiedzenie....ja cię podrapię po plecach, to ty mnie też podrapiesz po plecach?
- Ee....znam, poruczniku Gruber, ale nie uzywam go zbyt często.


Angielski oficer Crabtree w przebraniu francuskiego żandarma, jako Anglik, jest -rzecz jasna- typowym przygłupem. "Dziń Dybry...", jest ktoś, kto tego nie zna?


- Mam w spudniach bumbe zygarową...

Moim ulubionym bohaterem jest jednak nie kto inny jak Herr Otto Flick - kuśtykający gestapowiec, z manią wyśledzenia i zniszczenia ruchu oporu. Jego teksty, wypowiadane do dwojga podwładnych, przypominają czasem moje własne...


- Co zrobimy z resztą kiełbasy?
- Wyrzucimy na drogę i będziemy patrzeć jak wieśniaki się o nią będą zabijać!
- Świetnie.



Wypiłbym sobie kawkę w "Café René".
Siedząc koło Hitlerowców, wrogich im Francuzów i Anglików.
Ciekawa mieszanka jak na jedno miejsce.





Słuchajcie uważnie, bo nie będę powtarzać!
Starsze seriale, uważane za prehistorię, są często dużo smaczniejszym kąskiem niż mogłoby się wydawać.



  • Dlatego marsz do telewizorów
  • Piloty w swoje obślizgłe łapska
  • I oglądać tą świetną wojenną satyrę!
  • To rozkaz!!!
  • Tak każe, i karze, Gestapo.




poniedziałek, 29 stycznia 2007
POTĘGA WPISU



To, co teraz czytasz, jest wyłącznie moim wymysłem.
Nie wiem o czym będę pisał, ale wiem, że Ty i tak kontynuujesz tą lekturę.
I właśnie ta myśl sprawia mi radość.



Są ludzie tak przyzwyczajeni do pisania, albo raczej tworzenia czegoś, że nie mogą się bez tego na dłużej obejść. Ludzie tacy jak pisarze, dziennikarze czy blogerzy.
Tak jest. To właśnie Nas - blogerów, magazyn "TIME", ogłosił mianem człowieka roku 2006. Pogratulować, i sobie, i Wam.
Uhonorowano w ten sposób rozwój społeczności tworzonych poprzez sieć. A internet to przecież potężne narzędzie.



Będąc blogerami, tworzymy pewną rzeczywistość, w której żyją wszyscy, którzy ją czytają. Może się to wydawać dziwne, ale dopiero niedawno sami użytkownicy world-wide-web zaczęli mieć na nią największy wpływ. Wcześniej informacje kontrolowała znacznie mniejsza część ludzkości. Były to głównie gazety i telewizja. Internet także nie od samego początku dawał zwykłemu zjadaczowi chleba takie możliwości, jakie daje dziś. Żyjemy w epoce WEB 2.0. To My sami tworzymy sieć.


obywatele 2.0


Współczesny człowiek nie chce wyłącznie uzyskiwać wiadomości z sieci. Musi, albo raczej powinien, je także przekazywać. Fora internetowe czy komentarze w portalach to dobre rozwiązanie, ale tylko na sam początek. Z czasem, potrzeba stworzenia bloga zacznie się nasilać. Tak też się prędzej czy później stanie. Możliwość wypowiadania się na dowolny temat, z myślą, że przeczyta to wiele osób, wydaje się być cholernie kusząca.



Pisząc, staje się obywatelem 2.0. Sam mogę mówić o tym, o czym co myślę. Mogę przedstawić swoje własne zdanie na dowolny temat. Nie muszę oglądać wiadomości telewizyjnych i zgadzać się ze wszystkim, co w nich słyszę. Mogę wyrazić własne zdanie, mogę skrytykować, mogę pochwalić, mogę przedstawić inne spojrzenie na sprawę. Mogę wszystko.


Hybre wszechmocny???


I to jest właśnie piękne. Czytając HaBe, poświęcasz mi jakąś część czasu, tak więc poznajesz myśli zwykłego, szarego obywatela 4 R.P. Masz prawo się ze mną nie zgadzać, ale w pewnym sensie żyjesz tym, czym i ja żyję. Zamiast czytać wyłącznie portale informacyjne, czytasz blogi. A blogi to, wbrew pozorom, nie tylko głupie zapiski głupich nastolatek. Blogi mogą być wszystkim, czym ich właściciele chcą, aby były.




1. CZYTAJ
2. MYŚL
3. TWÓRZ





sobota, 20 stycznia 2007
REDRUM - UMYSŁ PSYCHOPATY


W ciągu ostatnich kilku dni, internet przestał dla mnie istnieć.
Gazety pożerałem tonami, przez mój odtwarzacz dvd przewinęło się mnóstwo filmów.
Do czasu. Wróciłem.

I zapewniam... w tym czasie nie zamordowałem nikogo.




Tego nie da się ukryć. Moja fascynacja mordercami, a raczej ich psychiką, w tym okresie nie zanikła. Wręcz przeciwnie. Psychopatyczne umysły nie przerażają Hybre. Umysły te, go fascynują.


Godzina się zbliża! Północ! Zrzucić maski! Zrzucić maski!


Dopiero co, ogladałem legendarne "Lśnienie", w wersji Stanleya Kubricka, z 1980 roku. Nie mogę powiedzieć że film ten mnie przeraził. Nawet nie zafascynował. Radzę, lepiej przeczytać książkę o tym samym tytule, napisaną przez Stephena Kinga. Genialny twórca książkowych horrorów. Wrażenia będą o wiele mocniejsze. Postać przez niego stworzona, w filmie grana przez Jacka Nicholsona, warta jest jednak analizy.



Innym projektem opowiadającym, w zdecydowanie jednak prostszej formie, o chorym umyśle mógłby być "Od zmierzchu do świtu". Mógłby, gdyby nie druga połowa filmu. Pierwsza, opowiedziana została w sposób arcy-ciekawy: Psychopatyczny zbir (w tej roli sam Quentin Tarantino), który sumienia nie posiada, razem z jego zdecydowanie rozsądniejszym bratem, zapowiadali bardzo interesujące kino.
Później jednak, widząc potwory zombie i inne paskudztwa, miało się wrażenie ogladania zwykłego kiczu. Skoncentruję się jednak na tej pierwszej połówce.


Ściąć mu głowę! Ściąć mu głowę! Ściąć mu głowę!



Panuje powszechne przekonanie, iż wszyscy psychopaci, albo siedzą w więzieniu, albo siedzieć tam niedługo będą. Po przeczytaniu tego zdania, domyśleliście się już pewnie sami, że jest ono jak najbardziej błędne. Ogromna większość takich ludzi do więzienia nigdy nie trafi. Osoby o cechach psychopatycznych robią często wielkie kariery. Politycy, wojskowi, biznesmeni, lekarze czy prawnicy to często takie właśnie jednostki. Nie mają skrupułów. I właśnie dzięki temu "po trupach" pną się do celu. Cholernie przydatna umiejętność, nieprawdaż?



Od zwykłych gwałcicieli czy morderców różni ich tylko to, iż ludzie tacy nauczyli się, jak sobie nie szkodzić. Robiąc rachunek zysków i strat, nauczyli się lepiej wybierać to, co dla nich korzystne. Osoby te mają szczęście, śmiertelnie niebezpieczne "wady" przeszkałcili bowiem w swoje atuty.
Ale oprócz nich, żyją także ludzie o podobnej konstrukcji psychicznej, jednak z diametralnie innym sposobem postępowania.


Pewien facet chciał obejrzeć mecz w telewizji.
Hybre ma często podobną potrzebę. Temu gościowi zabrakło jednak pewnej wtyczki, która uniemożliwiała mu oglądanie programu. Wyszedł na ulicę, zabił, zabrał swojej ofierze portfel, kupił wtyczkę, wrócił do domu, i obejrzał mecz.



Obejrzał mecz. Spokojnie, bez nerwów, bez stresu. To ich cecha charakterystyczna. Psychopaci nie mają fizjologicznych reakcji towarzyszących strachowi. Wszak zdrowa osoba czułaby przeraźliwe zaniepokojenie, gwałtowne bicie serca, ogromny strach itd. Ich, ta reguła się jednak nie tyczy.
Nie potrafią "wejść w skórę" kogoś innego. Nie posiadają zdolności pojmowania cudzych uczuć. Nie mogą zrozumieć reakcji takich jak lęk czy niepokój. Nie liczą się także z ewentualną karą.


Po popełnieniu morderstwa często otwierają lodówkę, aby przy trupie coś przekąsić, idą się gdzieś zabawić, bądź czynią cokolwiek innego, co pomoże się im zrelaksować.



Dwóch braci. Pierwszy- zakała rodziny. Drugi- świetnie zapowiadający sie student medycyny. Obaj stoją na podwórku. Ten drugi spluwa na ziemię. Wiatr znosi jednak część śliny na buty jego brata. Wściekły, wyjmuje z kieszeni nóż i godzi nim studenta, prosto w serce. "Miał gnojek, na co zasłużył, czy nie zauważył, że jestem zdenerwowany?".


Porywczość, brak wewnętrznego hamulca.
Co ciekawe, natura nie żałuje psychopatom urody, wdzięku, prezencji czy elokwencji. Stąd też mnóstwo gwałcicieli.




PSYCHOPATA TO FASCYNUJĄCA OSOBOWOŚĆ.

PSYCHOPATIA TO, W PRAKTYCE, NIEULECZALNA CHOROBA.

A LUDZI, O PSYCHOPATYCZNYCH SKŁONNOŚCIACH, JESZCZE SPOTKASZ.

TO PEWNE.




1 ... 11 , 12 , 13
 
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Hubert Krakowski

Utwórz swoją wizytówkę