Kategorie: Wszystkie | Geo | Poem | Psycho | Story
RSS
piątek, 16 października 2009
KULTURA

Zasady gry.




Okuci kagańcem niewidzialnych praw postępujemy tak, jak powinniśmy postępować. Mimo wolności, funkcjonujemy w ściśle zorganizowanej rzeczywistości. Wychylamy się rzadko, co często zagrożone jest sankcjami moralnymi, karnymi też. Jesteśmy społeczeństwem. Wiemy, co robić. Przyswajamy społeczne stereotypy; nauki, które tworzą naszą kulturę. Podporządkowujemy swoje zachowania do większości uczestników wspólnego stylu życia.

Na ulicy robimy to, co robi reszta – jesteśmy na niej ludźmi podobnymi do nikogo. Gdybyśmy, będąc w dużym skupisku ludzkim, ruszyli na zebrę przy świecącym się czerwonym świetle, bardzo możliwe, że reszta przechodniów beznamiętnie podążyłaby za nami... Uczymy się innych. Podświadomie kopiujemy siebie nawzajem, upraszczając poznawczo. Stworzyliśmy zasady, bez których ciężko wyobrazić sobie sprawne funkcjonowanie świata. My, cywilizacja.

00:09, hubertkrakowski , Psycho
Link Komentarze (28) »
wtorek, 13 października 2009
NAMALUJĘ TO

Sam zdecyduję jak.




Z zanurzenia czeluści farby wypływam. Taflę zmysłem odkrywam. Unoszę głowę, poszukując kolorów. Na niebie. Ziemia wygląda jak żywa. Wybieram ją, krocząc. Poznaję smak barw. Pędzlem zataczam kształty. Czuję je. Intensywnie uczę się wszystkiego, co mnie otacza. Przy mnie jest. Przeznaczone. Staje się. Dla mnie jest. Mogę. Paletą tych kolorów maluję mój świat.

00:28, hubertkrakowski , Poem
Link Komentarze (34) »
niedziela, 11 października 2009
RÓŻNICE

Prościej napisać słowa, niż je wypowiedzieć.




Widzę, że się teraz starasz, ale wtedy, gdy... Nie byłeś w stanie dostrzec naszych uczuć. A one są i były ważne. Byłem wściekły, widząc Ciebie takiego. Widząc, że zaniedbujesz pracę. Nie wiedząc, co się z Tobą dzieje. W czasie, gdy ona potrzebowała wsparcia ze względu na problemy w pracy. Widząc kobietę (nie pamiętam jak się nazywa), kłócącą się i błagającą swojego męża, by nie jechał tam, przez Ciebie... Jak Ci to powiedzieć...
00:12, hubertkrakowski , Psycho
Link Komentarze (10) »
piątek, 09 października 2009
WYŚCIG

Bez mety.




Nadąż ze mną. Rozumiej mnie. Jutro. Dalej. Więcej. Mocniej. Rozwikłaj mnie. Tak, chcę. Zrozum moje emocje. Myśli. Demony. Ból i szczęście. Nie wkurzaj się, gdy skryty jestem, niezrozumiany. Gdy nie zawsze potrafię odpowiednio sformułować myśli. Gdy źle je wyrażam. Gdy nie zawsze je pokażę. Gdy pokazywać będę zbyt wiele. Gdy będzie chaos. Bądź zapanuje cisza. Czeluść. Zagadka ja. Gdy opanować wszystkiego nie da się, bez potrzeby permanentnego poznawania. Chcenia. Niemalże konieczności rozumienia, motywacji, cierpliwości... Chciej. Tak. Zdążysz. Biegnij. Ze mną. Biegniesz? No chodź...

11:46, hubertkrakowski , Poem
Link Komentarze (16) »
czwartek, 08 października 2009
USTAŃ

Pokaż mi siebie.




Płakał. Co z tego, że klękał, na środku ulicy, był. Nie powstrzymywał łez. A ludzie, którzy go otaczali... tło. Czemu zdarzenia tak cholernie inaczej nie płynęły? Choć nawet jeden raz, jeden raz dłuższy niż troszkę... Więcej, dajcie więcej! Więcej życia nie dano, bo nie chciano. Bo stało się inaczej. Zwątpienie potrafiło przyjść w każdej chwili. Bo to już tylko marne życie albo marny sen, sens żaden prawie. A był. Będzie. Tak, tak, płacząc pozbiera się, bo musi, więc... pozbiera się. Wstanie. Przetrze łzy. Wróci do mieszkania. Przeżyje, jak wiele człowiek jest przecież w stanie przeżyć. Rozpocznie jeszcze, i jeszcze raz...

01:02, hubertkrakowski , Story
Link Komentarze (21) »
wtorek, 06 października 2009
ZABÓJCY

Człowiek z karabinem w ręku, unosząc go, bez trudu zastrzelił matkę na oczach dziecka, oddając kilkadziesiąt celnych strzałów. Następnie brutalnie odciął jej dwa największe zęby i odszedł z nimi. Dziecko pozostało samo.




Młoda istota podbiegła do swojej rodzicielki nie wiedząc, co się dzieje. Przerażona. Jej matka leżała w kałuży krwi. Nie ruszała się. Dlaczego się nie ruszała?! Zaniepokojona, weszła na nią, próbując obudzić... Nic to nie dało. Bezbronna poczuła potworny ból. Wściekłość. Bezradność. Przerażenie. Jej już nie było żywej, oddychającej. Ciało leżało na gołej ziemi, gotowe do rozkładu. Młoda nie mogła się schować pod mamą, dając swojemu maleństwu bezpieczny cień, którego potrzebowało. Nie miał kto jej dać mleka, jak powietrza koniecznego do przeżycia. Młoda także umarła. Nie z powodu pragnienia fizjologicznego. Umarła z tęsknoty. I bólu. Po kilku dniach.

To prawdziwa historia. Tak działają kłusownicy w Afryce. Dążąc do zdobycia kości słoniowej. Mordując masowo słonie. Mimo międzynarodowych zakazów znajdują na nie hojnych kupców. Głównie w Azji. Hunterzy są sprawnymi zabójcami. Chcąc przeżyć, wybierają godziwe, jak na ich warunki, zarobki, polując. Mordują i wymordowali setki tysięcy żywych istot. A zabicie jednego słonia kosztuje więcej, niż jedną śmierć. Wraz z nimi bowiem umierają ich dzieci, nie potrafiąc sobie radzić bez opiekunów, cierpiąc. Prawie wszystkie. Polujący mało sobie z tego zdają sprawę. Bo muszą przeżyć i utrzymać swoje rodziny. Na które nikt przecież nie poluje.

16:01, hubertkrakowski , Geo
Link Komentarze (17) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Hubert Krakowski

Utwórz swoją wizytówkę