Kategorie: Wszystkie | Geo | Poem | Psycho | Story
RSS
poniedziałek, 05 października 2009
OPASKA

Zwiąż oczy.




Dam Ci coś wspaniałego. Pokażę Ci wszystko, o czym myślę. A Ty tylko zamkniesz oczy i ich nie otworzysz, dopóki Cię o to nie poproszę. Będą zamknięte, póki nie będziemy stać naprzeciw tego, co zobaczysz. Myśli tak intensywnie. Oczekiwać na otwarcie oczu w napięciu. Przejmujesz się spojrzeniami ludzi, patrzących na Twoje niepatrzenie się, gdy masz ją - opaskę - na sobie? Mózg kusić będzie źrenice otwarciem ich, ujrzeniem, dokąd prowadzę Cię.

Nie otworzysz oczu. Bo ja bardzo tego chcę. Ażeby nie widzieć; a myśleć, chcieć, pragnąć tego. Budować w swoim umyśle głód, którego nie zaspokoisz, teraz. Czujesz to? Wyobraź sobie niezaspokojenie umysłu, którym Cię karmię. Setkami myśli w mojej głowie, o których zdasz sobie sprawę, kiedy głód nabierze niebotycznych rozmiarów. Zjesz je. Z fantastycznym apetytem. Jeszcze nie teraz jednak. Jeszcze nie daję ich...

13:33, hubertkrakowski , Psycho
Link Komentarze (31) »
czwartek, 01 października 2009
MILION

O tym, co tak naprawdę mogło się dziać




Milion słońc zaświeciło jaskrawym blaskiem złotym, ostrym. Milion promieni oszalało z radości, mogąc spadać na Ciebie, w Tobie ciepło swe przechowując. Milion znaczeń życia nabrały, kusząc swą wielką możliwością gromadzenia się. Miliony dróg do przebycia. Słońca grzały od środka promieniami życia niejednoznacznego.
01:59, hubertkrakowski , Poem
Link Komentarze (18) »
wtorek, 29 września 2009
KUMULACJE

Wiele mógłbyś dać, ażeby móc tyle czuć.




Kochali się codziennie. Bardzo długo, bardzo silnie siebie dając sobie. Zmieniając emocje, pozycje, gry, poczucia intensywności, dawki i krzyki. Czując siebie sprzężonych życiem, dotykiem, przeszłością, penisem i wiarą. Mało było trzeba, by się odnaleźli. Wiele, by czuli tyle, ile czuli dzisiaj. Pomogli sobie nawzajem czymś więcej, niż tylko czuciem czy uczuciem. Ustabilizowali swoje umysły. Dochodzili do siebie. Robili to w górach. W wypożyczonym domku. Przez długi czas. Rzucili wszystko. Na jakiś czas. Halny powiewał lekko. Rozkosz nie kończyła się.

10:00, hubertkrakowski , Story
Link Komentarze (13) »
poniedziałek, 28 września 2009
LINIA

Dawka śmiertelna.




Przyjęcie na siebie czegoś nieprawdopodobnego. Podniesienie się z rozrechotanych kolan. Budowa na gruzach. Nie, nie przeżycie. To nie jest nieprawdopodobne. Da się to zrobić. Wystarczy zasnąć i obudzić się, kolejny raz. Wystarczy. Słowo. Wystarczy poczuć linię. Tę dawkę emocji przygniatającą. Potwornie prawdziwą. Zbyt proste to do opisania. Słowa są inną formą przeżywania.

14:27, hubertkrakowski , Psycho
Link Komentarze (10) »
sobota, 26 września 2009
WIARA

Przecież każdy pragnie ufać. Czemuś.




Uwierzył, że mu się uda. Dlaczego? Bo to było to, czego jeszcze nigdy nikt nie zrobił. Właśnie to! Nie miał pojęcia, czy sztukę tę uda się wprowadzić w istnienie. Znał siebie i wiedział nad czym ma pracować. Konsekwencji potrzebował jak powietrza. Pobić chciał myśli. Czynić pragnął. Swoją wolę wypełnić. Zniszczyć zło. Pokonać niemoc. Krzyczeć zawzięcie do siebie, w sobie nosząc świadomość porażki. Nieudanych celów, które splamiły jego duszę. Czuł tą cholerną duszę niemal tak, jak gdyby była ona czymś znacznie bardziej namacalnym.

Jej już nie było – Róży - tak miała na imię. Pięknie. Ona kazałaby mu to zrobić. Działać. Wierzyć, że uda się. Na szczęście nie dowie się, co konkretnego siedzi mu w głowie. Lecz sam cel, działanie, nie poddawanie się, było tak ważne. Kluczowe. Stał się twardy, a nie zniszczony. Chłodny, nie emocjonalny. Jak zastygnięta lawa, z czerwieni w szarość przemieniona. Wierzył okropnie. A cóż mu pozostało. Nie, nie było już tak bezpiecznie. Od tej pory świat był już kompletnie innym miejscem.

18:50, hubertkrakowski , Story
Link Komentarze (2) »
piątek, 25 września 2009
CZASY KOŃCA, CZASY POCZĄTKU

Kończąc, rozpoczął.




Szedł dalej, jak gdyby świat nigdy się nie zatrzymywał, pozostawiając krzyczący ciężar w jego tylko obolałych pięściach. Mógł zastygnąć w bezruchu. Oddać się temu. Mógł patrzeć. Próbować zrozumieć niezrozumiałe. I czekać na wszystko, z czym walczył. Oczy jego pełne czerwonych żył, kipiących emocjami, tętniących pełniej niż serce. Umysł, pełen cieni niemogących być rozwikłanymi, walczący sam z sobą o ułożenie reszty. A reszta była zjawą. Zjawą tak nierealną, jak piękno słońca, które niegdyś było piękne. Cudownie się czuł. Nie czuł zimna, ani ciepła. Czuł czystość w sobie. Niczym wyzerowany licznik w spiżarni domku pod lasem w górach, którego nigdy już nie zobaczył.

00:01, hubertkrakowski , Story
Link Komentarze (6) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Hubert Krakowski

Utwórz swoją wizytówkę