Kategorie: Wszystkie | Geo | Poem | Psycho | Story
RSS
piątek, 05 marca 2010
KOD

Być tak, jak chcę... Jestem?


Czy nie ważniejsze, od tego, co się czuje, jest to, co się słyszy? Chcesz stworzyć wiele własnych cudów będących Tobą i tym, co otacza Cię w miarę płynnie płynie z tą myślą dobrą. Ile możliwości wyboru dostępnych czeka teraz? Jedna droga widoczna jest, dwie, bądź kilka możliwości w ilościach różnych, na które nie każdy nie zawsze może pozwolić implantować je. Co powinniśmy? Jacy być powinniśmy dziś? Ile w nas jest nas samych? Ile swojego własnego wkładu włożyliśmy do dziś w siebie? Moglibyśmy być inni bądź wspaniale tacy sami. Jak bardzo potrzebujemy dziś unikalności a ile kodu społeczeństwa żyjącego przecież dobrze, lepiej?

11:47, hubertkrakowski , Geo
Link Komentarze (10) »
wtorek, 06 października 2009
ZABÓJCY

Człowiek z karabinem w ręku, unosząc go, bez trudu zastrzelił matkę na oczach dziecka, oddając kilkadziesiąt celnych strzałów. Następnie brutalnie odciął jej dwa największe zęby i odszedł z nimi. Dziecko pozostało samo.




Młoda istota podbiegła do swojej rodzicielki nie wiedząc, co się dzieje. Przerażona. Jej matka leżała w kałuży krwi. Nie ruszała się. Dlaczego się nie ruszała?! Zaniepokojona, weszła na nią, próbując obudzić... Nic to nie dało. Bezbronna poczuła potworny ból. Wściekłość. Bezradność. Przerażenie. Jej już nie było żywej, oddychającej. Ciało leżało na gołej ziemi, gotowe do rozkładu. Młoda nie mogła się schować pod mamą, dając swojemu maleństwu bezpieczny cień, którego potrzebowało. Nie miał kto jej dać mleka, jak powietrza koniecznego do przeżycia. Młoda także umarła. Nie z powodu pragnienia fizjologicznego. Umarła z tęsknoty. I bólu. Po kilku dniach.

To prawdziwa historia. Tak działają kłusownicy w Afryce. Dążąc do zdobycia kości słoniowej. Mordując masowo słonie. Mimo międzynarodowych zakazów znajdują na nie hojnych kupców. Głównie w Azji. Hunterzy są sprawnymi zabójcami. Chcąc przeżyć, wybierają godziwe, jak na ich warunki, zarobki, polując. Mordują i wymordowali setki tysięcy żywych istot. A zabicie jednego słonia kosztuje więcej, niż jedną śmierć. Wraz z nimi bowiem umierają ich dzieci, nie potrafiąc sobie radzić bez opiekunów, cierpiąc. Prawie wszystkie. Polujący mało sobie z tego zdają sprawę. Bo muszą przeżyć i utrzymać swoje rodziny. Na które nikt przecież nie poluje.

16:01, hubertkrakowski , Geo
Link Komentarze (17) »
środa, 14 stycznia 2009
ŚMIERĆ PRAWNA
Umrzeć. Zamknąć życie. Uznać ten stan. Bądź nie uznać. W dzisiejszym świecie stosowanie rozwiązań, wydawałoby się oczywistych, może tracić prawo bytu.




Obserwacja zerowych funkcji życiowych. Brak oddechu. Pompowanie krwi wstrzymane. Mózg nie przetwarzający miliardów neuronów. Konstrukcja ludzka przestająca funkcjonować. Stwierdzenie zgonu. Pogrzeb. Koniec. Wydaje się to oczywiste. Nieuniknione. Konieczne wręcz w naszej - różnorodnej tak - egzystencji. Wszystko, co nas otacza, interpretujemy. Zarówno moralnie jak i, w stworzonej przez nas silnie uporządkowanej rzeczywistości, prawnie. Śmierć także. Zachwianiem równowagi funkcjonalnej, załamaniem wewnętrznej organizacji ustroju definiujemy ten stan, zapobiegając wszelkim potencjalnie dezorganizacyjnym konsekwencjom. Świat ewoluuje a konsekwencje zaczynają się jednak ujawniać.

Czy śmierć mózgu można dziś rozumieć jako określenie równoznaczne ze stwierdzeniem śmierci? Jak i kiedy mamy prawo uznawać zgon za ostateczny? Żyjąc często dzięki technice, mechanicznym sposobom ratowania i podtrzymywania życia, pytania zaczynają boleć. Proces sztucznego krążenia i oddychania ze stwierdzeniem nieodwracalnych zniszczeń mózgu może trwać bardzo długo. Jak więc poprawnie, zarówno pod względem moralnym, jak i prawnym, wytłumaczyć jego zakończenie?  Ludzkość, eksplorując swoje możliwości, wciąż prowokuje nowe pytania. Uporczywe przedłużanie umierania stawia temat śmierci w nowym świetle. Tak, jak formalne dopuszczanie uśmiercania płodów go nie ułatwia. 
01:57, hubertkrakowski , Geo
Link Komentarze (9) »
wtorek, 06 stycznia 2009
CZYM ZIMA JEST
Zawładnęła nami. Otoczyła nasze życia powłoką wody zmrożonej. Przysporzyła wzrokom błyski światła zbyt jasne. Podarowała skórze bolesne doznania. Zima.




Być może czasem który minie. Wspaniałym przeżyciem z nią związanym. Bezlitośnie podłym mrozem na zewnątrz zastanym. Krajobrazem niekończącej się bieli. Nazwać ją ogromną zaspą, dezaktywującą przemieszczanie, na drodze spotkaną. Orłem na śniegu w marzeniach tworzonym. Zima to pojazd który, próbując wykręcić, niechybnie toczy się na wprost, hamując. Szalik który obserwuję, ciepłem tulący Twoją piękną twarz. Garścią powietrza siejącą popłoch w obu płucach. Szklanką ciepłej czekolady wypitą przy pracującym grzejniku. Zima boli nasze ciała. Zima błyszczy pięknem. Czym więc zima jest?

Porą roku zabójczą dla bezdomnych. Przygarniętych do przechowalni na dni kilka. Wracającymi wreszcie na stare śmieci. Dosłowne. Zamarzających blisko naszych mieszkań cicho. Oczy szeroko zamknięte powiekami trzęsącymi się temperaturą. Umierającymi mrozem wybitnie ich paraliżującym. Kurtkami, które nas otulają. Pragnących nareszcie w domach ciepłem namacalnym być uraczanymi. Szanującymi własną temperaturę ciała. Czy zima jest zła? Jest zbędnym uciążeniem natury? A może jej nieodzowną częścią? Na mroźnej ścianie domu opieram się czując ją. Trwa.
01:28, hubertkrakowski , Geo
Link Komentarze (17) »
sobota, 27 grudnia 2008
PRZESKOK
Planeta nasza malutka, okrążając gwiazdę chemicznie potworną słońce, do początku się zbliża. Następnego początku podróży niezmiennej, tą samą ścieżką wyznaczonej. Tak kończy się rok, kolejny. Kolejny raz strefy czasowe oświetli błysk święta hucznego. Miliardy w nowe wkroczą. Miliardy nadziei cień, na kilka minut choć, dostaną. Imprezy huczne, zabawy drogie, przedsięwzięcia ambitne zapełnią pijany czas szaleństw i marzeń snucia o potędze dwa tysiące dziewiątego.




Milionów dziesiątki potraw, przysmaków, deserów, win, szampanów, wód-ek, Johny Walker'ów czy fajerwerków w magazynach oczekujących na hedonistyczne zmarnowanie. Setki tysięcy pracowników korzystających z dobroci żniw sylwestrowych. Miliony szpitali otwartych na, bardziej niż pewne, wypadki samochodowe, ręce okaleczone, ciała poparzone, ubytki nieodzowne. Zazdrość sytości z ekskluzywną śmietanką kontrastować będzie.

  • Wiecznie żywe dźwięki spod znaku karnawału, donośne zbyt, chcące bębenki rozsadzać stanowczo
  • Strumienie alkoholu wylewane jak woda, pochłaniane w ilościach ponadbardziejnieprzeciętnych
  •  Imprezowy dreszczowiec antylektualny, mający na celu porażać widowiskowością, tandetny i przerysowany
  • Rywalizacja showbiznesowych mocarstw, zakończona porażką zarówno Polsatu jak i TVNu
  • Pochwały wymagających klientów którzy "bawili się przecudnie!", lecz co innego będą w stanie stwierdzić...
  • ...o 400 zł zainwestowanych w bilet na sytą potańcówkę, sprawy groszowe
  • Przechwałki innych stolic świata o ładniejszym odpalaniu garnizonów petard
  • Nagłe olśnienia poranne o istnieniu - eur%ka! - 2KC
  • Niekończące się wiadomości tekstowe karzące wierzyć iż oto rok cudów nadchodzi



Studiując powyższe argumenty nie pozostaje mi nic innego jak cieszyć się szczęściem tych, którzy przeżyją ten cudowny czas szampanizacji, potu zbędnego wyzbywania oraz najpiękniejszych chwil w waszych życiach. W końcu Krzysztof Ibisz umili ten zacny czas tak jak to tylko umie bo umie dużo, a nawet dużo więcej. Zużyte głowy nazajutrz przestaną boleć też kiedyś. Chwila oddechu czekać nas będzie. A potem... Nic tylko gnanie za życiem. Przeskakujemy! Już prawie północ. Pięć, cztery, trzy, dwa...
23:26, hubertkrakowski , Geo
Link Komentarze (31) »
piątek, 19 grudnia 2008
TO, CO PO 2008
Cóż to był za rok. Któż by pomyślał o zakończeniu tegoż dwunastomiesięcznika w aktualnych nastrojach równo rok temu. Jak mocne think-tanki zniosłyby myśl o konsekwencjach drobnego początkowo kryzysu na tak wielką skalę niedługo później.




Kto przewidzieć mógł załamanie w skali tak globalnej, o jakim świat jeszcze nie słyszał. Czy przewidywania tak wybitnych osobistości o kryzysie zaledwie kilku banków, później całej Wall Street a jeszcze później jedynie usług związanych z finansami; co okazało się być jedynie początkiem góry lodowej, olbrzymiej; można było z łatwością podważać? Jakiż szaleniec mógł wyobrazić sobie świat w którym państwo, największa potęga demokratycznej bajki, konsekwentnie przejmuje kontrolę nad najbogatszymi instytucjami bankowymi, rozważa finansowe wsparcie największych wolnorynkowych koncernów samochodowych na ziemi oraz, z niewyobrażalnie koniecznych przyczyn, planuje następne kroki gwałcące podstawy nowoczesnego kapitalizmu rynkowego. A do tego wszystkiego coraz bardziej uzależnia się od kapitału chińskiego, a więc państwa, które już niedługo stanie się najpotężniejszą korporacją dyktującą zachodniej cywilizacji własne zasady gry. Nie mówiąc o dramatycznie śmiesznej już roli Europy w losy globalnej wioski.


Nasz świat, "Zachód", gnie się pod własnym naporem, tzn. globalizmem - siecią potężnych zależności która konsekwentnie niczym kostki domina spycha, niszczy i rujnuje wszystkie najważniejsze zachodnie gwarancje stabilności - zamieniając tą rzeczywistość w niemożliwą do przewidzenia jazdę pełną nieznanych jeszcze wad kolejką rollercoaster.
Nowe czasy, prócz najgłębszej zapaści finansowej w historii świata, przynoszą coraz większe potrzeby eksploatacji planety poprzez potrzebę życia wg. "ludzkich" standardów coraz bardziej świadomej swoich praw i możliwości populacji ogólnoświatowej, niedobór zasobów naturalnych, pogłębianie różnic w mentalności społeczeństw, ogromne więc ryzyko wojen czy umacnianie i oddzielanie antyzachodniego wschodu na skutek obserwacji agonii giganta.


Fundament taki jak kapitalizm czy demokracja w świecie nie-zachodnim już teraz staje się czymś co niszczy, co jest niewskazane, czego potrzebna jest przeciwwaga. Z czymś, z czym należy walczyć. Wielu, słusznie zresztą, twierdzi że wiek XXI nie rozpoczął się ani w roku milenijnym, ani 11 września roku pamiętnego; prawdziwie nowy wiek rozpoczyna się teraz, kiedy nie mamy - jako ludzkość - planu który podpowie jak żyć w nowych czasach. Rok 1914 XXI wieku. Stare schematy funkcjonowania społeczeństw to tylko słodkie wspomnienie przeszłości. Najznamienitsi zawodzą. Ostra jazda bez trzymanki właśnie się rozpoczyna. Żegnaj świecie bliskim ideałowi. Witaj nowa epoko.


15:54, hubertkrakowski , Geo
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Hubert Krakowski

Utwórz swoją wizytówkę